Jasna strona mocy - Sigma ART 24-35 F2.0

Jasna strona mocy - Sigma ART 24-35 F2.0

Na samym początku pozwolę sobie na małą prywatę. Otóż zawsze bardzo ceniłem marki, ludzi, kraje, które zamiast  obierać kurs na zderzenie z innymi, poprzez swoją kreatywność, poszukiwanie i upór wyszukiwały sobie miejsce, niszę na scenie po to, aby być pełnowartościowym aktorem i uczestnikiem widowiska. I wracając do Sigmy - przez wiele lat nie bardzo rozumiałem strategię tej firmy, gdyż moim skromnym zdaniem prowadziła do nikąd. Powielanie szkieł, które ktoś dawno już zrobił, bez żadnego elementu wyróżniającego chyba na dłuższą metę nie dawało i nie mogło dać dobrych efektów. Aż wreszcie nastała linia ART. Ktoś powie, że to też przecież odgrzewane kotlety, bo każdy producent ma takie szkła w swojej ofercie, ale... No właśnie! Jest jedno ale: każdy producent ma najczęściej dwa szkła: bardzo jasny i drogi „słoiczek” dla zawodowców oraz ciemniejszy i gorzej wykonany, ale za to sporo tańszy dla amatorów... A Sigma ze swoim produktem z linii ART wstrzeliwuje się trochę poniżej tych pierwszych i sporo wyżej od tych drugich, oferując znakomitą jakość za rozsądne pieniądze.... Dla nas klientów to znakomita wiadomość, gdyż im więcej tym lepiej dla nas!   

W tym kontekście premiera najnowszego szkiełka Sigmy tj. ART 24-35mm F2.0 DG HSM wypada jeszcze bardziej okazale, gdyż jest to pierwszy na świecie szerokokątny, pełnoklatkowy obiektyw o zmiennej ogniskowej i stałym świetle, którego maksymalne otwarcie przesłony wynosi F/2. Przyznajcie sami, czy wielokrotnie nie mówiliście sobie w duchu, że przydałby się w torbie szeroki zoomik o nawet niewielkiej krotności (takiej tylko do kadrowania), ale żeby miał „dobre światło”? A tu proszę: jest i szeroko (24 mm - kąt widzenia 84.1°) i jasno  (F 2.0 + 9 listkowa zaokrąglona przysłona + średnica filtra 82 mm). Może jak dla mnie ciut za krótko, bo zakres obejmuje tylko 24-35 mm (chciałoby się choćby 50 mm), ale maksymalny otwór w całym zakresie 2.0 robi wrażenie! Jeszcze silnik HSM (Hyper Sonic Motor), który powinien zapewnić cichą i szybką pracę autofokusa i mamy niezłe cacko!

Jak twierdzi producent, inspiracją do stworzenia zmiennoogniskowego obiektywu o takim zakresie był inna Sigma z serii DC (czyli dla matryc APS-C) tj.: 18-35mm F1.8. Tam wprawdzie po przeliczeniu „cropa” uzyskiwaliśmy ogniskowe od 27 mm do ponad 50 mm, więc to nie do końca ten sam przykład, bo wg mnie 24 mm robi wielką różnicę... Niemniej jednak widać, że producent próbuje się wbić w niszę pomiędzy jasną „stałką” a uniwersalny zoom (najczęściej o małej jasności).  Dodatkowo minimalna odległość ogniskowania (28 cm) pozwala na niewielkie makro (skala odwzorowania  1: 4.4), co tylko podnosi wartość tego urządzenia.

Co do konstrukcji, to obiektyw składa się z 18 soczewek połączonych w 3 grupy, wśród których znajdziemy elementy ze szkieł specjalnych SLD, FLD oraz soczewki asferyczne poprawiające jakość obrazu na brzegach kadru. Całość waży 940 g.

 Obiektyw będzie dostępny na początku sierpnia z mocowaniami dla Sigmy, Canona oraz Nikona.

 

źródło: www.sigma-foto.pl

2015-06-20 Archiwalne 0

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany  aby opublikować komentarz.


Kategorie Bloga

Ostatni komentarz

Porównaj
Kontynuuj Porównaj